Pierwszy etap wyprawy potraktowaliśmy początkowo dość tranzytowo. Szybko przejechaliśmy przez Ukrainę i wjechaliśmy do Rosji. Na południu kraju odkryliśmy wspaniałe góry Kaukazu. Mieliśmy szczęście zobaczyć górę Elbrus z bliska, pozwiedzać regiony Czeczenii. Niestety czas nie pozwolił nam eksplorować tych terenów dłużej.

Na parę dni skoczyliśmy do dobrze nam znanej Gruzji. Jak zwykle nie mogliśmy się oprzeć lokalnym kulinarnym specjałom i niesamowitym górom. Kazbeg robi wrażenie za każdym razem jak przyjeżdża się do tego kraju. Po paru dniach w dobrze znanych nam rejonach zaczęliśmy odkrywać to co nowe i co trochę dalej od domu. Na jakiś czas zawitaliśmy w Azerbejdżanie.

Drogi wzdłuż szybów naftowych, wzdłuż morza Kaspijskiego to widoki niespotykane. Poza Baku nie było tam wielu turystów, więc jeżdżenie przez wioski zapomniane przez świat dostarczyły nam wielu wrażeń i były dobrą pożywką dla obiektywu aparatu.