Ponieważ mieszkamy w Warszawie, mogliśmy sobie pozwolić na luksus nie planowania wyprawy do Kampinoskiego Parku Narodowego i ze spokojem obserwowaliśmy prognozę pogody. Po bardzo deszczowym i dość chłodnym tygodniu, nadszedł upragniony weekend i nasz spokój został nagrodzony piękną, słoneczną niedzielą (18.04.2021). 

Postanowiliśmy zrobić sprawdzoną poprzedniego dnia przez innych dzikoodysejowiczów pętlę czerwonym i zielonym szlakiem rozpoczynającą się na polanie Roztoka.

Zaopatrzeni w prowiant i odpowiednie obuwie (mając w pamięci tygodniowy deszcz i zamiłowanie dzieci do błota wybór padł na kalosze) śmiało ruszyliśmy na szlak. 
Po dotarciu do rozwidlenia dzieci podjęły decyzję, że zaczynamy od czerwonej strony naszej pętli. Powitał nas sosnowy las porastający kampinoskie wydmy. Dywan mchu i krzaczków jagodowych z zawiązkami liści miał odświeżająco soczyście zielony kolor, co było zasługą życiodajnych opadów.

Po przejściu ok 3 km sceneria zaczęła się lekko zmieniać ukazując po naszej lewej stronie podmokłe tereny. Początkowo w oddali i poniżej, wzbudzając nasz niepokój czy uda nam się zejść bliżej bagien. Na szczęście szlak skręcił i kolejne kilkaset metrów przebiegało bezpośrednio przy bagnach.

W przejrzystej wodzie (ponownie zasługa tygodniowych opadów) przeglądały się zawilce i jeszcze gołe olchy. Cudowny śpiew ptaków unosił się nad rozlewiskami. W tych malowniczych okolicznościach przyrody dopadł nas jednak głód, dlatego po opuszczeniu podmokłych terenów skierowaliśmy się poprzez Obszar Ścisłej Ochrony “Karpaty” w kierunku Zamczyska, mając nadzieję na znalezienie jakiejś wiaty piknikowej. 

Wiata owszem się znalazła, ale liczba chętnych do odpoczęcia w jej cieniu w żaden sposób nie zapowiadała bliskości posiłku. W związku z tym podeszliśmy do Zamczyska i tam posililiśmy się siedząc na powalonym pniu drzewa. 

W tej okolicy czerwonego szlaku było dość tłoczno jak na standardy do których przywykliśmy zwiedzając mniej popularne parki poza sezonem turystycznym. Na tym etapie uświadomiliśmy sobie z lekką zgrozą, że jesteśmy dopiero/już (niepotrzebne skreślić) w połowie trasy, a pokonane dotychczas kilometry zaczęły dawać znać bólem nóg. 

Fragment czerwonego szlaku z Zamczyska do zielonego szlaku minął nam pod hasłem sprawdzania głębokości błotnistych kałuż. Ucieszyliśmy się na ich widok, bo już zaczynaliśmy mieć poczucie, że wyposażyliśmy dzieci w kalosze nieco na wyrost. 

W tym miejscu mam apel do rodziców: idąc z dziećmi do lasu po deszczu pamiętajcie o kaloszach! Patrząc na moje brodzące w błocie Czajki jestem przekonana, że z punktu widzenia dzieci najlepsze chwile na spacerze to te blisko związane z kałużami. Zorganizujmy wyprawę tak, aby im tę zabawę umożliwić, bo to właśnie podczas takich momentów rodzi się miłość do dzikiej natury. 

Zejście na zielony szlak wiązało się z oddaleniem od innych spacerowiczów. Ewidentnie ta część parku jest mniej uczęszczana, co pozwoliło nam cieszyć się odgłosami natury. Mijaliśmy kolejne obszary ochrony ścisłej, podziwiając naturalny bałagan pozostawionych samym sobie lasów. Wygląda to tak jakby las leczył się z ran zadanych przez ludzi starając się odzyskać naturalną równowagę. 

Zrobienie 16,5 kilometrowej pętli zajęło nam prawie 6h. Byliśmy bardzo zmęczeni i bardzo z siebie zadowoleni. Głowy zdecydowanie nam odpoczęły po tak długim obcowaniu z naturą.

W drodze powrotnej postanowiliśmy zatrzymać się w Palmirach odwiedzić cmentarz ofiar zbiorowych egzekucji z czasów II Wojny Światowej. Mnogość krzyży zrobiła na nas ogromne i bardzo przygnębiające wrażenie. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że nie jest to miejsce dla rodzin z małymi dziećmi. Bardzo trudno jest rzetelnie wytłumaczyć dzieciom co miało tu miejsce, bez straszenia ich, a jednak trzymając się prawdy jak bardzo przerażające to były czasy. Dla naszych dzieci to jeszcze za wcześnie, Tymek nie rozumiał za bardzo powagi miejsca, a Emilka została nim widocznie przygnieciona. Jeszcze przez kilka lat skupimy się głównie na przyrodniczej odsłonie Kampinoskiego Parku Narodowego.

Przeglądaj wszystkie Polskie Parki Narodowe i dowiedz się, w jakiej porze roku najlepiej pojechać do wybranego Parku Narodowego.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn
Tematycznie

Powiązane Wpisy

Czajki w Biebrzańskim Parku Narodowym

Decyzję o wyjeździe do Biebrzańskiego Parku Narodowego podjęliśmy bardzo spontanicznie. Na marzec mieliśmy zaplanowane dwa rzeczne parki – Biebrzański i Narwiański i pierwotnie chcieliśmy je