Nasza wyprawa na Dziką Odyseję do Parku Narodowego “Ujście Warty” była wyjątkowo pionierska i dzika. W tym rejonie naszej pięknej Polski byliśmy rodzinnie po raz pierwszy. Wyruszyliśmy z Warszawy jeszcze pod osłoną nocy z piątku na sobotę 26 października. W Chyrzynie przywitał nas słoneczny rześki poranek. Nareszcie oddychaliśmy powietrzem bez smogu, o co trudno w wielkim mieście. Co więcej, w lekkich powiewach wiatru, docierały do nas odgłosy dzikich ptaków. Przelatywały nad nami liczne stada dzikich gęsi ułożonych w klucze. Ten widok zrobił na nas wielkie wrażenie!

Szybko okazało się jednak, że to nie koniec niespodzianek. Na wyprawie do Parku Narodowego, wyposażeni w lornetki, obserwowaliśmy życie wielu innych gatunków ptaków. Największe wrażenie zrobił na nas bielik polujący na gęsi. Swoją ofiarę atakował lecąc z dużą szybkością, wykorzystując do tego swoje bystre oko i ostre pazury. Trzeba przyznać, że jest to potężny ptak. Podobno rozpiętość jego skrzydeł może dochodzić nawet do dwóch metrów! Widzieliśmy po raz pierwszy także gniazdo tego drapieżnego ptaka uwite w koronach drzew.
Ujście Warty to malowniczy krajobraz równinny pokryty łąkami i podmokłymi terenami bagiennymi. Zachwycaliśmy się tutaj stadami pasących się dziko krów i koni, które wypędzone na wiosnę, wracają do gospodarstw dopiero na zimę. Poczuliśmy się naprawdę dziko!

Odwiedzając tę krainę nie mogliśmy przegapić najpiękniejszego widoku – odlotu gęsi o wschodzie słońca! Przy zmianie czasu było nam trochę trudniej wstać, by nie przegapić tego momentu. Jednak nasz rodzinny wysiłek był tego wart! Niebo o ciepłych kolorach rozbłyskiwało pierwszymi promieniami słońca. Dzikie ptaki odpoczywające na polach budziły się i podrywały stadami do lotu. Głodne, po zimnej nocy, wylatywały w poszukiwaniu pożywienia, głośno przy tym gęgając, co na wielkiej przestrzeni układało się w dziką ptasią melodię.

Niezapomniana przygoda trwa!
Magda i Tomek z Asią, Frankiem i Agusią