W Parku Narodowym Gór Stołowych bywaliśmy niejednokrotnie. Kochamy góry, więc kolejna wyprawa w ramach Dzikiej Odysei była czystą przyjemnością. Sudety staramy się odwiedzać kilka razy w roku, na tyle często, na ile to jest możliwe. W piątkowy wieczór spakowaliśmy samochód, zgodnie z instrukcjami grzecznie wymieniliśmy opony na zimowe i ruszyliśmy w drogę.

Niestety dzieci wyjątkowo nie chciały współpracować i jak to mają w zwyczaju zasypiać od razu po włączeniu silnika. Całą drogę marudziły, a kolejne pytania z serii „daleko jeszcze?” z kilometra na kilometr irytowały nas coraz bardziej. Dobrze, że kilometrów ubywało, a mimo wszystko humorów nam podróż nie popsuła. Do Kudowy- Zdroju dotarliśmy późnym wieczorem. Znajomi przywitali nas z uśmiechem, od razu całe zmęczenie gdzieś wyparowało.

Z widowiska na widowisko przybywało rodzin. Jednak kiedy przyjechaliśmy do siedziby Parku Narodowego Gór Stołowych w Karłowie, okazało się ze sala nie jest w stanie pomieścić wszystkich chętnych. Było głośno, było wesoło, było radośnie. Kolejna piosenka opanowana!.

Uśmiechy nie schodziły z ust, nawet tym najmłodszym. Na koniec otrzymaliśmy sprzęt wyprawowy w nagrodę za aktywny udział w Dzikiej Odysei. Będziemy testować na kolejnej dzikiej przygodzie. Po widowisku wraz z pracownikami Parku Narodowego Gór Stołowych udaliśmy się w teren.

Nie wiem czy Błędne Skały spodziewały się takiego oblężenia Pionierskich Rodzin! W pewnym momencie w labiryncie utworzył się korek. Nie sprzyjało to specjalnie podziwianiu tego niesamowitego miejsca, dlatego też postanowiliśmy ze wrócimy tam kolejny raz. Natomiast samo przeciskanie się przez labirynt szczelin, zaułków, czasem niezwykle wąskich stanowiło dla dzieciaków fajną atrakcję.

Po labiryncie Błędnych Skał nastąpił niespodzianek ciąg dalszy. Udaliśmy się z wizytą w Ekocentrum Parku Narodowego Gór Stołowych. Fantastyczne miejsce zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Urządzona jest tam ekspozycja prezentująca przyrodę Gór Stołowych, zarówno w zakresie flory i fauny, jak i przyrody nieożywionej.

Po projekcji filmu o Szczelińcu, rozpoczęliśmy zwiedzanie wystaw. Muszę przyznać, że muzeum jest niesamowite, my dorośli a bawiliśmy się, jak dzieci. Dotykaliśmy, podziwialiśmy, skakaliśmy, wiedza przekazana w niesamowity sposób.

Świetnie spędzony wspólny czas spowodowały że nawet nie zauważyliśmy, jak kolejna Dzika Odyseja już za nami. A my ruszyliśmy dalej odkrywać magiczne zakątki Kudowy Zdroju.