“Gdzie wy znowu jedziecie? Nad morze? W środku zimy? Gdzie? Do Międzyzdrojów? Ta Dzika Odyseja to musi być jakaś super przygoda!” Tak reagują nasi znajomi. I mają rację, że w tej ekspedycji jest coś szalonego, z pozoru nieracjonalnego. Ale właśnie to nas kręci! Podróże w nieznane, nowe miejsca i nowi ludzie, niespodzianki po drodze. Trud, który pokonujemy umacnia nas i wyzwania, które przed nami stoją, motywują naszą piątkę! Spędzamy weekendy w najpiękniejszych przyrodniczo rejonach Polski, podziwiając najcenniejsze skarby Ziemi. I co najważniejsze, spędzamy ten czas razem całą rodziną. Tworzą się relacje między nami, poznajemy się, z kolejnymi wyprawami jesteśmy coraz bardziej zgraną drużyną. Dzika Odyseja to oderwanie od naszych obowiązków, pracy i szkoły, to radosny promień słońca w zimowym pochmurnym sezonie. Co więcej, to radość spotkania z rodzinami pełnymi pasji, lubiących aktywne życie, kochających naturę, z ludźmi mającymi głowy pełne ciekawych pomysłów.
Pierwszego lutego podjęliśmy wyzwanie wyjazdu do Wolińskiego Parku Narodowego. Siedmiogodzinna jazda samochodem w nocy wydawała się męczarnią, zwłaszcza dla kierowcy, bo powieki były ciężkie po pracowitym tygodniu. I tu z pomocą przyszli teściowie, którzy towarzyszyli mężowi w tej podróży przez telefon, opowiadając ciekawe historie z domu rodzinnego między trzecią a szóstą rano – to było rekordowe połączenie: trzy godziny! Efekt był taki, że w końcu rodzice zasnęli, a my dzięki nim dojechaliśmy bezpiecznie nad Bałtyk.
Gdy tylko weszliśmy do siedziby parku zaczęła się zabawa. Nasze dzieci wykazały się dużą kreatywnością, budując z szyszek, patyków i żołędzi lisy, dinozaury i małe myszki. Na widowisku spotkaliśmy się z rodziną, która już kiedyś odwiedziła wszystkie parki narodowe. Zmotywowali nas mocno do działania!
Na początek odwiedziliśmy w Międzyzdrojach Zagrodę Pokazową Żubrów, gdzie obserwowaliśmy z bliska te potężne zwierzęta. Poznaliśmy też ciekawą historię ich ponownego wprowadzenia do środowiska naturalnego. Następnie udaliśmy się ścieżką leśną do punktu widokowego Gosań – to jest najwyższy klif nad polskim wybrzeżem z malowniczym widokiem na Zatokę Pomorską. Sobotnie popołudnie spędziliśmy spacerując wzdłuż plaży w Wolińskim Parku Narodowym. Ciepłe fale morza rozbijały się o wystające z piasku skały wydając kojący szum…
Noc spędziliśmy w kwaterze w Międzyzrojach. Rankiem Agusia z tatą obserwowali barwny wschód słońca nad samym brzegiem morza. Następnie wszyscy razem wyruszyliśmy do Wapnicy zobaczyć jedyne w swoim rodzaju Jezioro Turkusowe, powstałe na miejscu dawnego wyrobiska kopalni kredy. Idąc dalej szlakiem przez las odkrywaliśmy oznaki budzącej się do życia przyrody. Kiełkujące nasiona bukowe, śpiew ptaków i pierwsze pąki na drzewach. Wspinając się po leśnych schodach doszliśmy do Wzgórza Zielonka. To miejsce skąd rozpościera się piękny widok na rozlewiska Wstecznej Delty rzeki Świny i Morze Bałtyckie. Naszą przygodę zakończyliśmy na wyspie Wolin na szczycie klifu Kawcza Góra. Pożegnaliśmy się z morzem, ale obiecując sobie, że wrócimy tu jeszcze, najlepiej w maju, gdy kwitną najpiękniejsze w Polsce storczyki!