SAFARI RODZINY ŁUSZCZAKÓW PO PÓŁNOCNYCH REJONACH DZIKIEGO KRÓLESTWA WOLIŃSKI PARK NARODOWY
Jeszcze nie ochłonęliśmy po powrocie z Karkonoszy, a już wyruszamy w kolejną dziką wyprawę. Tym razem celem jest Woliński Park Narodowy. Jest to najdalej położony park od naszego miejsca zamieszkania, więc podróż trwa prawie cały dzień. Do celu dojechaliśmy na wieczór. Po kolacji przeszliśmy się jeszcze na molo w Międzyzdrojach, aby przywitać morze. Dla niektórych z nas było to pierwsze spotkanie z plażą i szumem morskich fal. Niestety ciemność uniemożliwiała podziwianie widoków.
Następnego dnia poszliśmy do siedziby parku na spotkanie z Krystianem i innymi uczestnikami Dzikiej Odysei. Razem ze wszystkimi poszliśmy do Żubrowiska. Widzieliśmy tam: dziki, sarny, bieliki i oczywiście żubry. Po obiedzie wyruszyliśmy na wzgórze Gosań, najwyższy szczyt klifowy na polskim wybrzeżu. Dopiero teraz mogliśmy zobaczyć morze w całej okazałości. Mimo że było deszczowo i pochmurnie, krajobraz z punktu widokowego zapierał dech. Radość na twarzach była nie do opisania
Ostatniego dnia wybraliśmy się do latarni morskiej Kikut, a potem nad morze. Tym razem pogoda dopisała i było słonecznie. Widok był przepiękny. Staliśmy na brzegu dłuższą chwilę i patrzyliśmy na fale. Pozbieraliśmy trochę kamieni i muszelek. Było wspaniale. Potem pojechaliśmy na spacer nad brzegiem jeziora Czajcze. Dotarliśmy do półwyspu, gdzie znależliśmy Wydrzy Głaz i gdzie kiedyś była osada słowiańskiego plemienia Wolinian. Później wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Podróż zakończyliśmy późno w nocy. To był bardzo intensywnie spędzony wyjazd. Będziemy bardzo tęsknili za morzem i mamy nadzieję, że uda nam się znów odwiedzić Międzyzdroje.