Plany na nowy rok? Przejść 1080 km w górach. Rozmowa z Łukaszem Superganem.

60 dni, 1080 km i 31 500 m podejść – a to wszystko w kilka miesięcy po przechorowaniu COVID-19. W planach jest przejście Sudetów i Karpat, wzdłuż południowej granicy Polski. O tym imponującym przedsięwzięciu i o przygotowaniach do takiego marszu opowie Łukasz Supergan, specjalista od długodystansowych wypraw.

Łukaszu, skąd pomysł na takie przejście? Czy planowałeś wcześniej taką trasę w Polsce? Czy na twoją decyzję miała wpływ obecna sytuacja epidemiologiczna?

Tak, prawdę mówiąc – ta trasa jest właściwie planem C. To co się obecnie dzieje nakazuje ostrożność i konieczność przygotowania się na ewentualny wcześniejszy powrót. Wybór trasy w Polsce oznacza, że nie muszę bać się zamkniętych granic i odciętej drogi do domu.

Ta trasa jest też celem na tyle ambitnym, żeby dać mi satysfakcję, jeśli uda mi się ją skończyć. Już 4 lata temu planowałem przejście całości polskich Sudetów i Karpat. Wtedy zdążyłem ukończyć tylko Główny Szlak Beskidzki i od tamtej pory myślałem o zrealizowaniu tego planu do końca.

Gdzie chcesz zacząć? Jak będzie wyglądał Twój szlak?

Zaczynam na początku stycznia. Przejście to kilka połączonych szlaków, zaczynam w Świeradowie – Zdroju, kończę na Wołosatym, po drodze przechodzę większość polskich masywów górskich. Idę sam, z lekkim ekwipunkiem, całość zajmie mi – jak planuję – około 50 – 60 dni. Będzie to mój najdłuższy – jak dotąd – zimowy dystans.

Nie mam przygotowanego dokładnego planu. Na takiej długiej wyprawie na pewna zdarzą się opóźnienia, więc planowanie, że np. konkretnego dnia przenocuję w danym miejscu nie miałoby sensu.

Czy bierzesz ze sobą zapasy i ekwipunek na całe 2 miesiące?

Nie, oczywiście że nie. W kilku miejscach po drodze będą czekały na mnie paczki- depozyty, w których będzie zapas jedzenia i gazu (zresztą m.in. kartusze dostałem od firmy Paker, za co bardzo dziękuję). Gdyby spadł duży śnieg (na co się nie zanosi), mam w pogotowiu rakiety śnieżne lub narty.

A jak Twoja kondycja po przejściu koronawirusa? Czy trudno było wrócić do formy?

Przygotowuję się do tego przedsięwzięcia już kilka miesięcy. Mój trening polega na coraz dłuższych marszach w okolicy mojego domu (mieszkam w górach) z obciążeniem 15 kg na plecach. Trwają one 6 – 8 godzin. Ćwiczę tak kilka razy w tygodniu. Wykonuję też trochę ćwiczeń siłowych i rozciągam się, żaby zadbać o odpowiednią mobilność. Ten pewnego rodzaju plan treningowy pomógł mi opracować Karol Henning z „Formy na Szczyt”.

Co do przygotowań… Jak z Twoją gotowością na sytuacje awaryjne na szlaku?

Zawsze mam z sobą minimalistyczną apteczkę. Biorę środki przeciwbólowe, bandaż elastyczny i opatrunki, gdyby przydarzył mi się jakiś wypadek. Zawsze mam rękawiczki i maskę do resuscytacji, przydatne, gdybym musiał udzielić komuś pomocy. Pakuję też leki na wypadek zatrucia lub zakażenia. Gdyby zdarzyło mi się coś poważniejszego, na pewno zdecydowałbym się na zejście do schroniska lub wezwanie pomocy.

Jak będą wyglądały pierwsze dni wyprawy?

Zacznę od kilku dni rozbiegowych, podczas których nie będę się forsował. Po kilku dniach mam nadzieję się już dostatecznie „rozchodzić”. Gdyby udało mi się robić w górach dziennie 25 km, byłby to bardzo dobry wynik.

Słyszałam, że od lat współpracujesz z Greenpeacem? Czy także w trakcie tej wyprawy?

Współpracuję z tą organizacją już kilkanaście lat. Na tej wyprawie będę dokumentował miejsca cenione z powodu ich walorów przyrodniczych, które potrzebują ochrony.

Czy na taką trasę mógłby się wybrać każdy? Oczywiście po odpowiednim przygotowaniu?

W sensie sił fizycznych i umiejętności – jestem pewien, że podołałoby takiej trasie sporo doświadczonych osób. Ale na pewno nie poleciłbym jej komuś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z wędrówkami. Nawet, gdyby przygotował się do niej wydolnościowo. Na wędrówkach równie ważna co wytrenowanie fizyczne jest siła psychiczna. Podejrzewam, że nieprzygotowana osoba mogłaby poddać się już po kilku dniach. Dopiero kiedy przekroczy się jakieś swoje granice, nabiera się pewności, że człowiek poradzi sobie w każdej sytuacji. Dla mnie takim progiem – jednym z wielu – było przejście Łuku Karpat. Kiedy skończyłem tę trasę, nabrałem pewności, że poradzę sobie nawet w najtrudniejszych warunkach.


Na pewno tak będzie – życzymy w takim udanej wyprawy i dużo sił. Powodzenia 🙂

Łukasz Supergan to podróżnik, który jako pierwszy w historii samotnie przeszedł Łuk Karpat. Również jako pierwszy sam pokonał trasę przez irańskie góry Zagros (2300 km). Ma za sobą tysiące kilometrów wędrówek. Ostatnio (w 2020 roku) ukończył zimowy trawers Islandii wschód-zachód.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematycznie

Powiązane Wpisy

10 pomysłów na aktywność wiosną

Wiosna to najlepsza okazja na powrót do aktywnego trybu życia. Gdy zima dobiega końca, z utęsknieniem wypatrujemy pierwszych promieni słońca i marzymy o jak najszybszym

Ruszajcie w Dziką Odyseję!

Ciekawi cię, czy jest to realne, by odwiedzić wszystkie 23 Polskie Parki Narodowe? Tak jest to realne. Mało tego, jest już grono rodzin z dziećmi,