Safari rodziny Łuszczaków – Park Narodowy Gór Stołowych

Właśnie powróciliśmy z kolejnej ekspedycji Dzikiej Odysei do Parku Narodowego Gór Stołowych. Kolejny już raz była to zupełnie pionierska wyprawa, gdyż w przeddzień spotkania w siedzibie Parku, spontanicznie zdecydowaliśmy, że pojedziemy całą rodziną. Wyjazd zaplanowaliśmy na godzinę 3 rano i zupełnie niespodziewanie plan ten udało się zrealizować, a o wschodzie słońca byliśmy już na Przedgórzu Sudeckim.

Mieliśmy wiele obaw co do wyjazdu całą rodziną, szczególnie mając na myśli młodsze dzieci. Na szczęście zarówno Marysia (3 lata) jak i Staś (1,5 roku) byli zachwyceni. Bardzo przypadła im do gustu gra na bębenkach, ale jeszcze większą atrakcją były Błędne Skały. Labirynt skał okazał się wspaniałym, naturalnym placem zabaw. Przeciskanie się pomiędzy wąskimi szczelinami i balansowanie na wąskich drewnianych ścieżkach, tak by nie wpaść do kałuż, było niemałym wyzwaniem. W pewnym momencie musieliśmy wyjąć Stasia ze stelaża, bo szczeliny były tak wąskie, że nie można było przejść z nim na plecach. Z początku niepewnie, potem z większą werwą, Staś poszedł sam i już nie chciał wrócić do taty na plecy aż do końca labiryntu. Najlepszą rekomendację Błędych Skał stanowią słowa dzieciaków, po dojściu do końca trasy: “Chcemy jeszcze raz!!!!”.

Bardzo ciekawym miejscem okazało się również Centrum Edukacyjne PN Gór Stołowych w Kudowie Zdrój. Dużo informacji o faunie i florze oraz o dziejach Parku. Wszystko przedstawione w atrakcyjny i innowacyjny sposób. Naszym dzieciom bardzo spodobała się winda przez piętra lasu Gór Stołowych, w różnych dziejach ich istnienia.

Drugiego dnia wybraliśmy się na spacer do Skalnych Grzybów. Piękna trasa przez las, niezbyt trudna, więc idealna dla naszej rodziny. Nawet Marysia przeszła całą trasę na własnych nogach. Ponadto możliwość obserwowania unikatowej budowy skał piaskowych, pobudzających wyobraźnię do wymyślania przeróżnych historii o Zozopotamach i innych stworach.
Potem udaliśmy się na zasłużony wypoczynek przy smacznym jedzonku. Jak się okazało trafiliśmy do miejsca gdzie podają pizzę idealną dla naszej 7 osobowej rodziny. Jedna pizza dla nas wszystkich to nie lada gratka. Z pełnymi brzuchami ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. To ciekawe ile można zrobić w 48 godzin, nawet z piątką dzieci. Chociaż wracając, mieliśmy poczucie bycia na tej wyprawie przynajmniej przez tydzień.

Pozdrawiamy
Łuszczaki

Przeglądaj wszystkie Polskie Parki Narodowe i dowiedz się, w jakiej porze roku najlepiej pojechać do wybranego Parku Narodowego.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn
Tematycznie

Powiązane Wpisy

Czajki w Kampinoskim Parku Narodowym

Ponieważ mieszkamy w Warszawie, mogliśmy sobie pozwolić na luksus nie planowania wyprawy do Kampinoskiego Parku Narodowego i ze spokojem obserwowaliśmy prognozę pogody. Po bardzo deszczowym

Czajki w Biebrzańskim Parku Narodowym

Decyzję o wyjeździe do Biebrzańskiego Parku Narodowego podjęliśmy bardzo spontanicznie. Na marzec mieliśmy zaplanowane dwa rzeczne parki – Biebrzański i Narwiański i pierwotnie chcieliśmy je