Szukanie ochłody w Roztoczańskim Parku Narodowym z rodziną Nowickich

Jest 7 sierpnia, piątek. Minął niecały tydzień od pięciotygodniowego wyjazdu na Mazury pod namiot. Jeszcze nie zdążyliśmy się całkiem rozpakować, a już szykujemy się na następny, tym razem weekendowy wyjazd do Roztoczańskiego Parku Narodowego. Na Roztoczu, na obozie jeździeckim, poznałam się z Wojtkiem, więc będzie to również wyjazd sentymentalny. Sprawdzaliśmy na mapie. Starej gajówki w środku lasu już nie ma. Ale może uda nam sie podjechać i odszukać to miejsce. Zobaczymy, czy czas pozwoli…

Na pole namiotowe przy zalewie Rudka w Zwierzyńcu docieramy po zmroku. Już prawie wszystkie rodziny “Dzikoodysejowe” są, bo dla większości Roztocze jest ostatnim punktem uzupełniającej tygodniowej ekspedycji po części Parków Narodowych. Wciskamy nasz namiot tak, żeby znaleźć sie blisko grupy. Miejsca na polu – bardzo mało. W nocy – duszno. Co jakiś czas za naszymi głowami odzywa się przejeżdżający pociąg. Ziemia drży.

Dzień nie przynosi odpoczynku od upalnej pogody. Temperatura rośnie, aby zatrzymać się na ok. 30 st. C w cieniu. W Zwierzyńcu zwiedzamy z Panią Przewodnik bardzo piękne muzeum Parku. Podzieleni na grupy ruszamy przez Rezerwat Ścisły na Bukową Górę (310 m n.p.m). Idziemy zacienioną drogą przez las naturalny z sosnami, jodłami i bukami. Przewrócone drzewa porastają mchy. Na szczycie podziwiamy widoki na pola i łąki Roztocza Środkowego. Słońce tak mocno grzeje, że… Maćkowi za pomocą lupy z łatwością udaje się spowodować tlenie się gałązki. Aż strach pomysleć, co mogłoby się stać, gdyby promienie trafiły na wyrzuconą na trawę szklaną butelkę. Schodzimy scieżką w dół, częściowo odkrytym zboczem. Powietrze faluje od gorąca, czuć zapach ziół, słychać cykanie świerszczy.

I tu czeka na nas niespodzianka, w postaci rowerów przeznaczonych dla dorosłych i starszych dzieci oraz wozów zaprzężonych w konie – dla młodszych i chętnych. Ania ma wielką ochotę na przejażdżkę rowerem, jednak te są dla niej za duże. Dobrze się stało, bo ta wycieczka na jednośladzie mogła się okazać dla niej zbyt męcząca. Po około 40 min.

jazdy dość szerokim traktem przez las, aleją starych klonów i jaworów docieramy do dawnej osady leśnej Florianka, w której obecnie mieści się Ośrodek Hodowli Zachowawczej Konika Polskiego. Dla ochłody, dzieci oblewają się wodą ze szlaucha. Na łące na wybiegu pasą się koniki polskie: dorosłe i słodkie źrebaki. Część hodowana jest w warunkach zbliżonych do naturalnych na wydzielonym obszarze w okolicach stawów “Echo”. Teraz już nie ma wątpliwości, dlaczego symbolem RPN jest właśnie konik polski.

Pod wieczór, zażywamy kapieli w zalewie Rudka. Muszę przyznać, że woda jest wyjątkowo zimna. Słońce za chwilę schowa sie z horyzontem. Aby zobaczyć zachód nad Zwierzyńcem, wspinamy się całą rodzinką na Tartaczną Górę, na wieżę widokową. Jest pieknię. Ogromna żarząca się kula znika za Bukową Górą.

Wieczór przynosi odrobinę ochłody i odpoczynku. Spacerujemy po ładnie oświetlonym miasteczku. Słuchamy świerszczy w Parku Zwierzyńczyk, jemy pyszne lody i… odganiamy się od komarów. Kościół Św. Jana Nepomucena “Na wodzie” – chyba najbardziej charakterysyczny zabytek Roztocza, wygląda wyjątkowo, zwłaszcza w iluminacji. Ze stawu tryska fontanna, również podświetlana na różne kolory. Teraz, wieczorem kościół jest już zamknięty. Za to okazuje się wspaniałym tłem do nakręcenia legendy do naszej filmowej relacji z pobytu w RPN. Cienie dzieci kładą się na fasadzie budynku…

Drugiego dnia, w niedzielę 09.08, wybieramy się ze Zwierzyńca na wycieczkę na Piaseczną Górę (298 m n.p.m). Nie muszę chyba pisać, że w dalszym ciągu jest bardzo gorąco. Temperatura ciągle rośnie. Przed wyjazdem z kempingu, schładzamy głowy, zakładając na nie czapki pełne zimnej wody. Zaczynamy od odwiedzenia Cmentarza Wojennego, ukrytego wśród drzew. Spoczywają tu żołnierze z Powstania Styczniowego, II wojny światowej i biorący udział w działaniach wojennych w 1914 roku. Ścieżka prowadzi przez las, dopiero pod koniec wychodzimy na zalaną słońcem rozległą polanę, którą przemierzamy najszybciej jak się da, aby znaleźć się na “wierzchołku” ukrytym w cieniu. Tu czeka na nas ławeczka, na której możemy odsapnąć, napić się, coś przekąsić i ponasłuchiwać dudnienia ziemi, które według legendy pochodzić by miało od białych koni, pędzących zboczem z jeźdzcami na grzbietach. A najważniejsze: jeśli spojrzałoby się w ich stronę, poczułoby się silny podmuch powietrza. Ach, jak nam teraz takiego podmuchu brakuje…Zmęczenie rekompensuje nam widok na Zwierzyniec i okoliczne wzgórza.
Po zejściu z Piasecznej Góry, od razu kierujemy się nad stawy “Echo”. W plecakach czekają stroje kapielowe i ręczniki. Piasek parzy w stopy. Szybko do wody. Uff… jak dobrze…

Przez wydmy, sosnowy bór, przy rzece Świerszcz, wracamy do Zwierzyńca. W drodze powrotnej jedziemy jeszcze zobaczyć jedną znaną atrakcję przyrodniczą Roztocza, położoną już poza RPN – Szumy nad Tanwią. To małe wodospadziki na skalnych “schodkach” będacych dziełem ruchów tektonicznych. Na pewno warte zobaczenia. Ludzi… tłumy. Większość brodzi po wodzie i chłodzi stopy.
Zaczyna grzmieć. Spadają pierwsze krople deszczu. Jesteśmy już w drodze powrotnej do samochodu. Potem do domu do Warszawy. Nie ma już czasu na szukanie dawnych wspomnień. Ale i tak Roztocze zawsze będzie kojarzyło mi się z końmi. Po szybach ciekną strużki wody. Na zakończenie upalnego pięknego weekendu przyszła ochłoda…

Przeglądaj wszystkie Polskie Parki Narodowe i dowiedz się, w jakiej porze roku najlepiej pojechać do wybranego Parku Narodowego.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn
Tematycznie

Powiązane Wpisy