Trzy deszczowe dni w Dolinie Baryczy – Dzika Polska 11

Dzisiaj znajdujemy się w Dolinie Baryczy w województwie dolnośląskim. Jesteśmy w krainie stawów i w krainie dzikiego ptactwa. W tej wędrówce towarzyszy mi Maciek. Mamy już za sobą jeden nocleg na tym terenie, przed nami cały dzień wędrowania i kolejna noc na dziko.

Jest połowa października, pogoda jest mocno jesienna i panują dosyć niskie temperatury, ale na tę wędrówkę wybraliśmy hamaki, ponieważ spodziewaliśmy się biwakowania na bardzo podmokłym terenie.

W wielu miejscach w Parku Krajobrazowym Doliny Baryczy, położonym między Żmigrodem i Przygodzicami, tory kolejki wąskotorowej zostały przerobione na szlaki rowerowe. Park ma bardzo dużą powierzchnię, a wygodne szlaki sprawiają, że bardzo przyjemnie i – przede wszystkim – bezpiecznie się po nim jeździ.

Znajdujemy się teraz w okolicach rezerwatu przyrody Stawy Milickie. To ciekawy przykład tego, że działalność człowieka może doprowadzić do powstania bogatego ekosystemu. Dzięki istnieniu stawów hodowlanych żyje tu mnóstwo ptaków – w samym rezerwacie około 250 gatunków. Z pewnością jest to raj dla ornitologów. Jesień to czas, kiedy te ptaki mają prawdziwą ucztę, ponieważ na zimę ze stawów hodowlanych jest spuszczana woda i ptaki bardzo łatwo znajdują pożywienie.

Na naszej trasie znajduje się kilka rezerwatów przyrody i mamy w planach je odwiedzić. Jedziemy w kierunku rezerwatu Olszyny Niezgodzkie. W parku jest bardzo zróżnicowany teren: stawy hodowlane, podmokłe lasy i bory sosnowe, które są jednymi z najprzyjemniejszych lasów do biwakowania. Szukając miejsca na nocleg, będziemy chcieli odjechać możliwie daleko od rezerwatów.

Spokojnym tempem przejechaliśmy 50 kilometrów i dotarliśmy na miejsce drugiego biwaku. Na nocleg w moim ekwipunku mam śpiwór puchowy i puchową podpinkę. Wyciągnę je dopiero przed samym snem, ponieważ panuje bardzo wysoka wilgotność powietrza i nie chcę, żeby puch łapał wilgoć.

Zostało nam tylko przygotować ognisko i kolację. Do zdobycia drewna posłuży nam ręczna piła łańcuchowa, z której łatwo korzystać w dwie osoby. Na kolację mamy przygotowane burgery, dynię, kukurydzę, na dodatek trochę czosnku i cebuli, oczywiście ziemniaki z ogniska, a na deser będzie grillowany ananas.

Kolejnego dnia w Dolinie Baryczy warunki bez zmian – nadal bardzo, bardzo wilgotno. Pokażę Wam jeden prosty patent do stosowania w najróżniejszych warunkach klimatycznych. W celu zabezpieczenia się przed żyjątkami, które mogą wejść w nocy do naszych butów, wystarczy szczelnie naciągnąć skarpetki na wejście do buta.

Kiedy biwakuję z hamakiem, używam podpinki, więc mam ze sobą dwa przedmioty o gabarytach śpiwora. Nie używam wtedy oddzielnych pokrowców do podpinki i śpiwora, tylko wszystko upycham w jednym worku wodoszczelnym. Gdybym pakował śpiwór i podpinkę z pokrowcami, przy ściankach worka zostałaby wolna przestrzeń. Mógłbym wypełnić ją bielizną lub ubraniami, ale wydaje mi się, że upchnięcie śpiwora i podpinki bezpośrednio do worka sprawia, że ta przestrzeń jest wykorzystana najlepiej. Ten sam sposób można wykorzystywać przy pakowaniu plecaka. Najefektywniej wykorzystamy wtedy przestrzeń, a sprzęt do spania, który jest najważniejszy z punktu widzenia naszego komfortowego biwakowania, będzie dobrze zabezpieczony.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Tematycznie

Powiązane Wpisy

Piekielny Szlak – Dzika Polska 10

Witam w kolejnym odcinku z cyklu Dzika Polska. Dzisiaj jestem w województwie świętokrzyskim, w gminie Końskie i ruszam na prawdziwie piekielny szlak. Piekielny Szlak to